|
Artykuł jest jedną wielką manipulacją Gazety Wyborczej, autor na silę starał się wbić węgrowiaków w antysemickie buty. Mój komentarz a propos mojego udziału w tej grandzie Redaktor Gazety Wyborczej Marcin Kącki szukał mnie intensywnie jakiś czas temu i w końcu dopadł telefonicznie parę tygodni temu gdyż dowiedział się że interesuję się żydowskimi mieszkańcami Węgrowa. Przedstawił się, powiedział że szykuje spotkanie Węgrowian z panią Agnieszką Holland i pisze artykuł na temat Węgrowa pt. Miasto, które zapomniało swojej przeszłości”– o wywalonym na dwie szpalty haśle ,,Ja z tym Żydem mieszkać nie będę”, oczywiście nie było ani słowa. Rozmowę naiwnie potraktowałem jako niezobowiązujący wstępniak, przyjedzie pani Holland z panem redaktorem, usiądziemy i pogadamy konkretniej. Pan Kącki nic nie mówił że nagrywa rozmowę ze mną i że moje słowa wypowiedziane podczas naszej rozmowy zostaną wykorzystane w wywiadzie, co w moich oczach dyskwalifikuje jego etykę dziennikarską. Nie mówiłem niczego, czego mógłbym się dzisiaj wypierać czy wstydzić, ale na pewno starałbym się ją bardzo, bardzo dobrze zapamiętać. Żyjemy zresztą w dobie Internetu i najlepiej byłoby z korzyścią dla rzetelności przy pisaniu reportażu gdybym od redaktora Kąckiego dostał pytania w formie elektronicznej i mógł wyczerpująco na nie odpowiedzieć. Pan redaktor niczego takiego nie zaproponował. Teraz rozumiem dlaczego. Utrudniłoby to manipulowanie moimi wypowiedziami, bo miałbym je zapisane w swoim komputerze. Podczas rozmowy telefonicznej trudno jest zapamiętać swoje wypowiedzi na 100%, zwłaszcza gdy traktuje się rozmowę jako niezobowiązujący wstępniak, a tak było w moim przypadku. Skomentuję to następująco: dał nam przykład Redaktor Michnik, jak zwyciężać (ukrytym magnetofonem z Rywinem) mamy. W przeciwieństwie od redaktora zachowałem się fair w stosunku informując go że nie podzielam linii politycznej GW. Rozmowa trwała kilka minut, redaktor Kącki obiecał odzwonić za jakiś czas. Jakież było moje zdumienie że wieczorem w środę 22 lutego redaktor Kącki zadzwonił do mnie i powiedział że artykuł jest już napisany i się ukazuje w sobotę. Poprosił mnie o autoryzację tekstu. To co mi wysyła to wybrane fragmenty związane z moją osobą. Pierwsza wątpliwość -skąd ten nagły pośpiech? Dziś po zapoznaniu się z treścią artykułu znam odpowiedź – gdy zauważyłem że nazwisko Holland zostało odpowiednio w artykule wyeksponowanie. W ten właśnie weekend, reflektory zostały skierowane na Agnieszkę Holland – jej film, bardzo dobry moim zdaniem – walczył w ten weekend Oskara. Można było liczyć, ze czytelnicy zwabieni jej nazwiskiem chętniej coś o historii jej rodziny poczytają. Nawet główny bohater reportażu pan Konarzewski odpowiednio wyeksponował jej nazwisko – jego projekt nazywał się ,,Mendel Holand”, na cześć zastrzelonego w rynku węgrowski stryjka pani Agnieszki. Zastanowiło mnie też wówczas że nie dane mi było zapoznać się z treścią całego artykułu, jako mieszkaniec Węgrowa zorientowany w temacie, mógłbym coś dodać, uzupełnić, podzielić się pierwszym wrażeniem, wydało mi się to trochę dziwne. Dziś już mnie nie dziwi, bo gdybym znał całość w sprawie wykreowania pana Konarzewskiego jako bohatera walczącego z bezdusznymi węgrowskimi urzędnikami o uczczenie zamordowanych Żydów, niektórymi niefortunnymi moim zdaniem wypowiedziami pani Wasiewicz (dopuszczam możliwość, że również zmanipulowanymi) i ogólnym wydźwiękiem całego artykułu – spotkałaby się z miażdżącą krytyką i zażądałbym wycofania wszystkich moich (a raczej przypisywanych mi )wypowiedzi Absolutna nieprawdą jest mój komentarz dotyczący Wilma Hosenfelda, który wspominał o żydowskich chłopcach traktowanych przez Polaków jak pariasi.Pisałem redaktorowi który wysłał mi fragment tekstu do autoryzacji że krytyka Hosenfelda, jaka miała miejsce podczas jednego ze spotkań , nie miała żadnego związku z z relacjami polsko - żydowskimi. Mimo to umieścił go w zmienionej formie. Przeciętny czytelnik mógłby pomyśleć że skoro artykuł jest o relacjach polsko – żydowskich, to opisane oburzenie jest w związku z Żydami, na fakt że skoro Hosenfeld wytknął Węgrowianom rasizm ci ostatni, urażeni odgryzają mu się hitleryzmem. Bzdura totalna, komentarz powinien pominięty jako nie mający żadnego związku z treścią artykułu, ale pan Kącki skoro umieścił zdjęcie Hosenfelda w artykule i dobrał cytat pod temat musiał za wszelką cenę udowodnić przecież sączący się antysemityzm starszego węgrowskiego pokolenia, co za przedwojenne, powojenne i powojenne rasizmy bić w piersi się nie chce. Skandalem jest mój rzekomy komentarz dotyczący książki Tchórzewskiego (opisującej proceder ograbienia zwłok rozstrzelanych na kirkucie przez hieny)– rozmawialiśmy o niej w gronie zaprzyjaźnionych osób ale tak naprawdę nie znam szerszej recepcji w środowisku. Np. że ktoś zarzucał kłamstwo Tchórzewskiemu.( Dałem do poczytania treść książki pięciu może sześciu znajomym, wszyscy zgodnie potępiali hieny mówiąc o ich procederze że to podłość). Wydźwięk cytatu w artykule jest dokładnie odwrotny Zresztą w Węgrowie mało kto zna tę książkę to i trudno o jakieś szerszy jej oddźwięk. Pisałem Kąckiemu wyraźnie: Błędny jest komentarz dotyczący książki Tchórzewskiego Fragment redaktor Kącki zamieścił w niezmienionej wersji!!!!! Czy słowo błędny jest aż tak niezrozumiałe dla pana redaktora? Oto mój rzekomy cytat : - Książka Tchórzewskiego także wywołała oburzenie. Węgrowianie bardziej pielęgnują martyrologię Polaków. Czytelnik z zewnątrz czytając węgrowianie byli oburzeni.... dojść może do wniosku że ogół społeczeństwa naszego miasta po zapoznaniu się ze wspomnieniami profesora Tchórzewskiego potraktował wrogo jego treść w myśl zasady na złodzieju czapka gore. Słowa o martyrologi dopasowane sztucznie z innego fragmentu mojej wypowiedzi. Typowa oszukańcza zlepka. Jak i cały cytat wymyślony od początku do końca w głowie redaktora Kąckiego.
Będę domagał się stanowczego sprostowania w GW a w najbliższym czasie postaram się opublikować artykuł w którym dokonam ostrej polemiki z niektórymi tezami wydumanymi przez redaktora Kąckiego. Przykro mi z powodu osób, które mogły się słusznie czuć urażone i zbulwersowane treścią artykułu, niech znają prawdę Edit. Dwukrotnie zarówno w rozmowie z redaktorem Kąckim jak i w liście który wysłałem do niego w związku z edycją moich wypowiedzi oświadczyłem, że nie dostrzegam w społeczeństwie węgrowskim jakiego znaczącego antysemityzmu, oczywiście nie pasowało to do koncepcji pana redaktora i znaleźć się w treści artykułu nie mogło. A przecież pisząc, że ktoś dostrzega antysemityzm, wypadało by dodać, że są osoby które w tej kwestii mają na ten temat inne zdanie. Granda, jedna wielka granda!!!!!
Ostatnio edytowano 5 mar 2012, o 21:15 przez Radosław Jóżwiak, łącznie edytowano 3 razy
|