To Ka. wyżej, to ja, jakby co, więc już z tego konta będę teraz odpisywać.
Co do Michell - pamiętam, że byłam tam kiedyś i wyszłam z takim nastawieniem, że niczym szczególnym mnie nie powaliło. Zawsze raczej daję sporą swobodę fryzjerowi, co do tego, co zrobić z moimi włosami, z reguły jakiś tylko wstępny pomysł, tzw. ogólny zarys. Dlatego też wydawało mi się, że jeśli fryzjer ma jakieś pole do przysłowiowego popisu, to powinien to wykorzystać. Wtedy było to po prostu normalne, tzn. niczym szczególnym usługa nie zachwyciła. Zastrzegam, że raczej nie jestem królową ekstrawagancji na głowie, więc to nie o to chodzi, że chciałam mieć nie wiadomo co, a raczej "fajną fryzurę".
Ostatnim razem jak byłam w Węgrowie u fryzjera to z kolei w tym niedaleko Hermesu, ten, do którego się schodzi po schodkach. Byłam umówiona chyba do pani Marty, nie pamiętam imienia, taka krótko ścięta, ruda) i wtedy wyszłam naprawdę mega zadowolona. Ceny mają naprawdę fajne.
Zdążyłam już mieć i takie sytuacje w życiu, gdzie chcąc mieć naprawdę fajnie zrobione włosy stwierdziłam, że zaufam renomie jakiegoś tam salonu i niestety wyszło bardzo kiepsko. (fryzura, która miała wytrzymać parę miesięcy (o trwałą chodziło) wytrzymała 3 dni). I tylko złość się w człowieku zbierała, że 200zł zapłacił chyba za samą nazwę "Atelier fryzjerskie". Głupi człowiek i tyle

. Na szczęście to poza Węgrowem.